| Autor |
Wiadomość |
alisa
Super Dyskutant

Posty: 1470 Skąd: ???
|
Wysłany: 2005-06-21, 20:59 nieprawdopodobne
|

|
|
ARTYKUŁ - SPOŁECZEŃSTWO
Numer 25/05, strona 78
Czy to już rasizm?
Odnaleźliśmy dzieci z rozbitych polsko-niemieckich małżeństw, którym nie wolno mówić po polsku. Zakazu nie wydali skłóceni rodzice, ale niemieckie urzędy i niemieckie sądy. W majestacie niemieckiego prawa. Według wyroków niemieckich sądów mówienie po polsku ma szkodzić dzieciom w prawidłowym rozwoju. Według polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości to jednostkowe przypadki i nie warto wszczynać alarmu. Czy w końcu znajdzie się ktoś, kto pomoże polskim obywatelom i przetnie urzędniczy rasizm?
Kiedy dostaliśmy pierwsze sygnały o sądowych zakazach mówienia po polsku, wydało nam się to nieprawdopodobne. Owszem, może jakiś nadgorliwy niemiecki sędzia czy urzędnik wydał taką decyzję w imię źle rozumianej solidarności z rodakiem. Albo uwierzył w drastyczne opowieści niemieckiego współmałżonka o polskim rodzicu. Rozwodzący się ludzie często posuwają się do najbardziej nieczystych chwytów, aby zdobyć prawo do opieki nad dzieckiem.
Ale im dłużej badaliśmy sprawę, po dziesiątkach rozmów z rodzicami, prawnikami, przedstawicielami organizacji pozarządowych, niewiara zmieniała się w niedowierzanie. Polskim rodzicom pod groźbą uniemożliwienia jakiegokolwiek kontaktu z dziećmi
zabrania się powiedzenia po polsku nawet prostego "cześć, córeczko", "dzień dobry, synku". Widzenia z dziećmi obwarowano więzienno-obozowymi rygorami - spotkania
tylko w specjalnych pomieszczeniach, pod nadzorem niemieckiego urzędnika, który skrupulatnie wsłuchuje się w każdy dźwięk. A jeśli padnie choćby słowo po polsku, może być pretekstem do brutalnego przerwania wizyty. Najbardziej niepokornych pozbawiano nawet praw rodzicielskich.
- Znam kilkaset podobnych przypadków - mówi dr Karin Jäckel, publicystka, autorka książek o wychowaniu, działaczka walcząca o prawa rodzicielskie. - A biorąc pod uwagę informacje przekazywane przez organizacje pozarządowe, można sądzić, że jest ich kilka tysięcy rocznie.
Katarzyna Bonda , Jacek Romanowicz Współpraca Filip Gańczak, Berlin
Skrót artykułu z wydania 25/05 ze strony 78
źródło:NEWSWEEK-Polska
zatkało mnie z wrażenia po przeczytaniu tego.I nie wierze w ani jedno słowo tego artykułu |
|
|
|
 |
Kamila
Super Dyskutant


Posty: 2924 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-06-21, 21:39
|

|
|
| Tez mnie zatkalo. To jest tak glupie, ze az rzeczywiscie nieprawdopodobne. |
_________________ KochamFotografie |
|
|
|
 |
ula
Bardzo Aktywny

Posty: 343 Skąd: Prenzlauer Berg
|
Wysłany: 2005-06-22, 15:36
|

|
|
| tak ze 2 lata temu byl w gazecie wyborczej dlugi tekst o jednym takim przypadku, tak ze to raczej prawdopodobne. niemieccy urzednicy reaguja czesto w sposob ograniczony, wiec.... |
|
|
|
 |
alisa
Super Dyskutant

Posty: 1470 Skąd: ???
|
Wysłany: 2005-06-22, 15:59
|

|
|
nie przekonam się ,tym bardziej że pisze o tym polska prasa ,która często-gęsto wypisuje takie niesprawdzone bzdury że aż się słabo robi.
Gdyby taki przypadek , dla mnie bez precedensu , że niemiecki sąd wydał wyrok w którym dziecku z mieszanego małżeństwa nie wolno W IMIENIU PRAWA !posługiwać się polskim językiem dostał się do światowych mediów ,to by chyba wszystkie cywilizowane kraje zerwały z BRD stosunki dyplomatyczne i powstała afera na miarę światową!Każdy ,nawet naj bardziej nieudolny adwokacina czy to polski czy niemiecki nagłośniłby tak sprawę że nie schodziłaby przez miesiące z pierwszych stron światowej prasy. |
|
|
|
 |
tomasheq
Poczatkujacy

Posty: 12 Skąd: Wroclaw
|
Wysłany: 2005-06-23, 10:34
|

|
|
| A mnie to nie dziwi, szczerze mówiąc. W sądach rodzinnych, i to w każdym kraju, orzekają właściwie tylko kobiety. Dlatego to matki z reguły dostają opiekę nad dzieckiem, natomiast ojcowie obarczani są dziwnymi zakazami i obowiązkami. W przypadku małżeństw mieszanych taka szykana mnie nie dziwi. A żaden adwokat tego nie nagłośni, bo nie ma w tym interesu. W sprawach rodzinnych typu rozwody dużych pieniędzy raczej nie ma - nikomu więc nie zależy, żeby w tej działce zdobyć sobie renomę |
|
|
|
 |
alisa
Super Dyskutant

Posty: 1470 Skąd: ???
|
Wysłany: 2005-06-23, 11:31
|

|
|
| Wszystko pięknie ładnie ,masz racje jeśli chodzi o „zwykłe” sprawy rodzinne ,rozwodowe.Ale ta sprawa ,to nie taka sobie zwykła szykana,sąd wydający wyrok rozwodowy i przyznający opiekę nad dzieckiem obydwojgu rodzicom musi szczegółowo w uzasadnieniu określić prawa i obowiązki Szczególnie ,gdy jedno z rodziców te prawa ma w jakiś sposób ograniczone.Nie uwierze że w uzasadnieniu pisemnym może być punkt w którym jest mowa jakim językiem dziecku wolno się posługiwać a jakim nie .Nie istnieje w kodeksie prawnym taki paragraf .Coś takiego byłoby jawnym pogwałceniem praw człowieka i klasycznym przykładem łamania podstawowych zasad demokracji.Mówisz że żaden adwokat nie nagłośniłby takiej sprawy? Ja myślę że zrobiłby to napewno.Istnieje coś takiego jak Komisja Praw Człowieka . Międzynarodowa Konwencja w sprawie Zniesienia Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej,która zajmuje się właśnie procedurą rozpatrywania indywidualnych skarg.Przecież taki werdykt sądowy jest niczym innym jak dyskryminacją rasową ! I to w imieniu prawa.Nagłośnienie takiej sprawy wywołałoby zapewne taki rwetest medialny że przyniosłoby w wypadku pewnej wygranej nie tylko renomę . |
|
|
|
 |
Agnieszka
Super Dyskutant

Posty: 1523 Skąd: Braunschweig
|
Wysłany: 2005-06-23, 11:37
|

|
|
| jak na moj rozum to jest bzdura.... |
|
|
|
 |
tomasheq
Poczatkujacy

Posty: 12 Skąd: Wroclaw
|
Wysłany: 2005-06-24, 10:03
|

|
|
| Powiem tak. Wiem, jakie wyroki są wydawane w sądach rodzinnych w Polsce, tym bardziej mogę sobie wyobrazić, co się dzieje w sądach rodzinnych w Niemczech. A adwokaci naprawdę się sprawami rozwodowymi nie chcą zajmować, tym się można tylko pobrudzić |
|
|
|
 |
mama
Staly bywalec forum


Posty: 296 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-06-25, 02:11
|

|
|
Moim zdaniem to WIELKA BZDURA -
bo jak sie rodzice rozwiedli i sad przyznal opieke nad dzieckiem matce (np Niemka)
a ojcu prawa do widzenia(np Polak) do wspolnych weekow,urlopow etc.
Od kiedy to uczestniczy w tym jeszcze urzednik? Jezdza w 3-ke na urlopy,weeki etc. hahaha
Bawia sie w 3-ke w piaskownicy?
Wizyty w wydzielonych pomieszczeniach? Hallo a co to wogole...
....ojciec kare odsiaduje w wiezieniu czy co?
a dziecko przychodzi na widzenia do Tatusia?
A moze to artykul o amerykanskich urzednikach a nie niemckich?
Dla pozytywnego rozwoju dziecka jest bardzo dobrze wlasnie,
kiedy to wlada dwoma i wiecej jezykami.
Autor tego artykulu to jakis BUC,ktory probuje siac ziarno wrogosci do Niemcow.
Nie moge sobie wyobrazic ze strony Niemcow takich nakazow,
gdzie wlasnie prawa dzieci sa chronione lepiej niz w Polsce.
A zaburzenia rozwoju dziecko wlasnie dostanie od takiego obejscia sie z nim.
A jesli juz cos takiego mialo by miejsce.....
to od czego sady maja tlumaczy przysieglych-urzednikow/obecnych przy wizytach/?!
I predzej urzednik polski (nienawidzacy niemieckiego) ukatrupil by niemieckiego rodzica
za powiedzenie "hallo süsse"do dziecka niz niemiecki za "czesc kochanie".
Autor to jakis rasista wg mnie,albo ten rzekomy sedzia to byly OSI ze SZTAZI nienawidzacy Polakow,
bo od zachodnich sedziow nic takiego nie moglo by wyjsc.
A moze dziecko to agent FBI i urzednik boi sie,
ze dziecko przekaze ojcu tajne kody po polsku
Wg mnie to GLUPOTA ten polski artykul,tym bardziej, ze tekst zawiera SAME OGOLNIKI.
Pusty artykul jak jego autor.
P.S
W "NEWSWEEK" tam czesto pisza bzdury i nie jestem pewna,
czy glowna siedziba tego pisma nie nalezy do USA?
A wiadomo jakie stosunki panuja miedzy USA i Niemcami,zw po konflikcie z Irakiem.
Polska to sojusznik USA.
Takze moze to prowokacja? |
|
|
|
 |
justyna SH
Poczatkujacy


Posty: 10 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-06-26, 09:51
|

|
|
dla mnie tez bzdura ,a sama cos wiem na ten temat,
znam kogos kto pochodzi z rozbitwj rodziny |
|
|
|
 |
Wedrowycz
Nowy


Posty: 7 Skąd: Köln
|
Wysłany: 2005-07-03, 09:31
|

|
|
Teoria o zlej woli polskich dziennikarzy niestety upada: artykul o takiej tresci (i zreszta o jednym z bohaterow wspomnianych przez Newsweeka) opublikowala Sueddeutsche Zeitung, 1 lipca 2005. Autor: Ralf Wiegand.
Czyzby SZ nalezal tez do amerykanskiego spisku ? |
|
|
|
 |
justyna SH
Poczatkujacy


Posty: 10 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-07-05, 17:59
|

|
|
ale spotkalam sie z takim czyms ze ktos zwrocil mi uwage ze z moimi dziecmi nie powinnam po polsku rozmawiac a wrecz nakazal mi to, a ja tak to odebralam
ze jak mieszkamy juz tutaj to powinnam z nimi po niemiecku rozmawiac gdyz jak chce aby moje dzieci byly madre to im to potrzebne ze to dla ich dobra ,
a ja na to: moj maz za dzieciaka ,mieszkajac tu po polsku rozmawial i teraz nie jest glupszy od innych bo jest bardzo dobrym studentow i inteligencja nie wywodzi sie od jezyka niemieckiego
to byla pani z pewnego urzedu,natomiast pan psycholog stwierdzil ze dzieci z rodzin dwujezycznych powinny rozmawiac w jezyku matki (w moim przypadku) a szkola i kontakty z dziecmi ,poczytanie bajek im wzupelnosci starczy |
|
|
|
 |
Magdzia
Staly bywalec forum


Posty: 295 Skąd: Berlin Marienfelde
|
Wysłany: 2005-07-05, 19:27
|

|
|
Witam jestem tu początkująca ale jak dla mnie to jakieś głupoty.
Doczekaliśmy się czasów naszych pradziadków.................zakazane piosenki..
Pozdrawiam |
|
|
|
 |
mama
Staly bywalec forum


Posty: 296 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-07-05, 19:31
|

|
|
Dobrze powiedzialas tej urzedniczce hihi
Ona i tak nie ma praw nakazywac Tobie jak masz wychowywac swoje dzieci.
do Wedrowycza "Czyzby SZ nalezal tez do amerykanskiego spisku ?"
-nie wiem,nie czytalam. |
|
|
|
 |
justyna SH
Poczatkujacy


Posty: 10 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-07-06, 08:09
|

|
|
Pewnie ze nie moze ,a ja dzieci zmuszac nie bede,one nie chca w domu rozmawiac po niemiecku
A ci urzednicy to nie maja sie juz czego czepiac,wymyslaja
a z tym artykulem to sama w to niewierzylam ale po tym co przeszlam mysle ze moze byly takie przypadki,ale nie na taka skalee jak tam to opisuja
pozdrawiam |
|
|
|
 |
D. Stokowski
Poczatkujacy

Posty: 14 Skąd: Berlin
|
Wysłany: 2005-09-22, 13:35
|

|
|
Moi drodzy, tak sie sklada, ze dopiero teraz trafilam na te (niezbyt juz swieza, ale dla mnie ciagle jeszcze aktualna) dyskusje. Ta sprawa byla przez polskie media bardzo naglosniona i roznie komentowana. Niedawno z tej wlasnie okazji uczestniczylam w dyskusji w programie TVN "Polski zywiol". Poniewaz byla to dyskusja na zywo z udzialem widzow, do studia zadzwonil m.in. rowniez ojciec, o ktorym mowa w artykule Newsweeka.
Chcialam wyjasnic Wam, ze niemiecki sad rodzinny nie nakazal ojcu rozmawiac z dzieckiem po polsku, tylko przyznal mu prawo do tzw. kontrolowanych kontaktow z dzieckiem. Niemieckie ustawodawstwo gwarantuje dziecku mozliwosc kontaktu z bliskimi osobami (rodzice, rodzenstwo, dziadkowie, rodzice zastepczy) nawet w czasie rozlaki z nimi (rozwod, separacja, wiezienie...). Podstawowym miernikiem jest zawsze dobro dziecka. Jezeli sad ma watpliwosci czy kontakt ten jest dla dziecka korzystny i w niczym mu nie zagraza, nakazuje kontrole tych kontaktow. Takie "spotkania pod specjalnym nadzorem" (Begleiteter Umgang) moga odbywac sie w Urzedzie d/s Mlodziezy (Jugendamcie) lub w innych organizacjach. Oprocz terminow na "widzenia" rodzicom oferuje sie rowniez poradnictwo, ktorego celem jest m.in. doprowadzenie do usamodzielnienia sie tych kontaktow, tzn. by mogly odbywac sie bez opieki.
Jest rzecza zrozumiala, ze osoba, ktora ma czuwac nad bezpieczenstwem dziecka musi rozumiec, o czym sie z nim rozmawia! Inaczej opieka ta nie ma sensu! Z kolei bardzo nienaturalne jest prowadzenie rozmow z dzieckiem po niemiecku, jezeli dotychczas zawsze rozmawialo sie z nim po polsku. Takie kontakty nie sprzyjaja wzajemnemu zblizeniu sie dziecka i rodzica.
Dlatego bardzo wazna rzecza dla polskich rodzicow jest znalezienie takiej placowki, w ktorej pracownicy mowia po polsku!
W naszej poradni psychologicznej rowniez oferujemy te usluge. Jezeli podane przeze mnie informacje (z koniecznosci w tym miejscu bardzo lapidarne) zainteresuja wieksza grupe osob, zorganizujemy spotkanie informacyjne na ten temat.
A na razie pozdrawiam! |
|
|
|
 |
alisa
Super Dyskutant

Posty: 1470 Skąd: ???
|
Wysłany: 2005-09-22, 13:59
|

|
|
| Ha ! czyli tak jak na początku napisałam..............nieprawdopodobne] ,nie możliwy byłby taki wyrok sądu niemieckiego zabraniający ojcu rozmawiać z dzieckiem w j.polskim .Dziwie się jedynie dlaczego dziennikarze nie są w stanie poprawnie zinterpretować a co za tym idzie podać prawdziwych informacji na temat.Celowo? niedbalstwo? brak kompetentnych tłumaczy? |
|
|
|
 |
|
|