forum.poloniaberlin.de
 Portal  Album FAQ  Szukaj Grupy Użytkownicy Firmy Tematy Kontakt   Rejestracja   Profil   Sprawdz wiadomości   Zaloguj 

Poprzedni temat «» Następny temat

Sposoby na domokrazcow

Autor Wiadomość
Kamila
Super Dyskutant





Posty: 2924
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-05, 10:07   Sposoby na domokrazcow

Macie jakies? Do mnie przynajmniej raz w tygodniu ktos sie dobija i chce mi wcisnac albo ubezpieczenie dodatkowe, albo internet w promocji albo inne bzdety. Strasznie natretni ludzie, wczoraj babka dopiero dala mi spokoj jak wrzasnelam NEIN az sie echo po klatce roznioslo.
_________________
KochamFotografie
 
 
 
Gosia 
Staly bywalec forum





Posty: 276
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-05, 10:25   

Wrzasnac NEIN az sie echo po klatce rozniesie??



Sorry, nie znam lepszych ;)
 
 
mama 
Staly bywalec forum





Posty: 296
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-05, 10:31   

A kto ich wpuszcza ? do klatki ?
 
 
Kamila
Super Dyskutant





Posty: 2924
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-05, 10:32   

Klatka schodowa jest ogolna dostepna, zamek wciaz sie psuje.
_________________
KochamFotografie
 
 
 
mama 
Staly bywalec forum





Posty: 296
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-05, 10:37   

Aha to szkoda.To moze nalep sobie cos na drzwiach wejsciowych.

Ale jak przyjdzie ci facet z odkurzaczem pioracym to go wpusc.Wypierze Ci dywany :mrgreen:

Potem dziekuje i dowidzenia :wink:
 
 
Joker Adams 
Moderator





Posty: 1707
Skąd: Berlin Reinickendorf
Wysłany: 2006-04-05, 11:08   

Ja zawsze wiem, jak kogos oczekuje, dlatego jak ktos dzwoni, to wiem, ze ktos obcy i po prostu do drzwi nie ide. :mrgreen: Umowilismy tez kod dzwonkowy (1 x dlugo, 2 x krotko), to wiadomo wtedy, ze ktos z rodziny. :wink:
_________________
The knight... :-)
 
 
 
Malgorzata 
Super Dyskutant





Posty: 2161
Skąd: Berlin-Steglitz
Wysłany: 2006-04-05, 11:22   

Poczekaj,puszcze w eter ten Twoj dzwonkowy kod i domokrazcy tez beda go (w koncu) znac :mrgreen:
 
 
Joker Adams 
Moderator





Posty: 1707
Skąd: Berlin Reinickendorf
Wysłany: 2006-04-05, 11:36   

He, he, he. :mrgreen:
_________________
The knight... :-)
 
 
 
Agnieszka 
Super Dyskutant




Posty: 1523
Skąd: Braunschweig
Wysłany: 2006-04-05, 13:03   

cale szczescie u nas nikt nie lazi, chyba z raz mi sie zdarzylo nadziac sie na kogos takiego u mego progu.

Ja to bym od razu drzwi zamykala, a jak wsadzi noge pomiedzy to jeszcze mocniej :lol:
 
 
 
Aida 
Nowy




Posty: 2
Skąd: Bolesławiec/Berlin
Wysłany: 2006-04-06, 11:35   

Z "poradnika (nie) poważnego" :mrgreen:

Telemarketerzy, poradnik dla opornych

1.Jeśli chcą wam udzielić pożyczki, powiedzcie, że właśnie ogłosiliście bankructwo i przyda się parę groszy.



2. Jeśli na dzień dobry pytają się „Jak się Pan / Pani dzisiaj miewa?” – opowiedzcie o chorym kocie, zepsutej pralce, złamanym paznokciu, problemach z erekcją itd.



3. Jak telemarketer się przedstawi, poproście o przeliterowanie imienia, nazwiska i nazwy firmy. Zapytajcie, gdzie się mieści, ile zatrudnia osób, jaki mają kolor ścian, jaki system operacyjny na kompach itd.



4. To działa tylko dla przeciwnych płci: Jak telemarketer(ka) się przedstawi, odczekajcie chwilę i zapytajcie „A co Pan / Pani ma na sobie?”



5. Zakrzyknijcie ochoczo: “Roman!!! Wiem, że to ty, no nie zgrywaj się. Dobra dobra, ty stary koźle”



6. Mów nieustannie “nie”. Wypracuj równe tempo, delikatnie zmieniaj modulację głosu. Postaraj się robić to tak długo, aż się rozłączą.



7.Jeśli dzwonią w sprawie jakiegoś programu lojalnościowego i zachęcają do zwerbowania znajomych i przyjaciół, powiedz schizofrenicznym głosem: „Nie mam przyjaciół. Czy chciałbyś zostać moim przyjacielem. Bardzo chciałbym, żebyś został moim przyjacielem.”



8.Jeśli dzwoni pralnia dywanów, zapytaj, czy potrafią usunąć. Krew. A krew kozy? A ludzką?



9. Kiedy telemarketer poprosi o numer karty kredytowej, albo inne informacje osobiste, poproś go/ją o rękę. Jak się zmiesza, wytłumacz, że nie możesz podać takich informacji nieznajomemu.



10. Powiedz, że nie masz czasu I poproś o numer domowy telemarketera. Jak powie, że nie może udzielić takiej informacji, zapytaj, czy to dlatego, że nie lubi, jak ktoś go w domu niepokoi. Jeżeli przytaknie, krzyknij, że ty też i rozłącz się.



11. Każ im wszystko powtarzać. Wielokrotnie.



12. Powiedz, że jesz właśnie obiad I zapytaj, czy mogą poczekać. Przełącz ich na głośnik i wydawaj bardzo głośne odgłosy uczty i libacji. Pobrzękuj sztućcami, zaproś sąsiada.



13.Każ im przefaksować wszystkie informacje. Zmyśl numer.



14. Powiedz telemarketerowi, że słuchasz, ale powinien wiedzieć, że nie masz na sobie żadnego ubrania.



15. Powiedz, że niedosłyszysz I poproś, żeby mówili głośniej. Głośniej!!!



16. Każ im mówić bardzo wolno, bo chcesz zapisać każde słowo.
 
 
 
Aida 
Nowy




Posty: 2
Skąd: Bolesławiec/Berlin
Wysłany: 2006-04-06, 11:39   

Jak poradzić sobie z akwizytorem w pracy?

(1) Rób to co w Twojej pracy najgorsze.

Jeśli pracujesz w instytucji, która szczególnie patrzy na pieniądze (bank, urząd skarbowy) zawsze możesz nastraszyć natręta. Wystarczy zamiast zwyczajowego „bry” przyjacielsko zagaić:

- Ach, to Pan! Poznaję Pana, przyszedł Pan prosić o przedłużenie spłaty kredytu... (zapłacić zaległy podatek czy inne mniej „przyjemne” g*wno). Oczywiście akwizytor jest zmieszany, traci pewność siebie, coś tam mruczy, a Ty spokojnie dokładasz do pieca mówiąc:

- Tylko niech Pan nie zmyśla, że nie nazywa się Pan Kowalski. Doskonale pamiętam jak pomagałem Panu z tym kredytem. To jak? Piszemy podanko o przedłużenie?

Jeżeli jednak Twoje miejsce pracy nie wywołuje mdłości na samo wspomnienie pieniędzy, zawsze możesz go opieprzyć za źle dostarczoną pizzę, źle naprawiony kran... Im mniej ta praca jest związana z garniturkiem, tym lepiej - może następnm razem kupi sobie lepszy garniak.



2) Monty Python.

Pomysł zaczerpnięty z jednego z ich skeczy. Polega na tym, że na przemian jesteś miły, chamski, znowu miły i znowu chamski... Oto przykładowa rozmowa:

[A]kwizytor: Dzień dobry..

[T]y: Dzień dobry, dobry! W czym mogę Panu pomóc?

[A]: Reprezentuję światowej renomy firmę X, która od 200 lat sprzedaje odkurzacze...

[T]: Co tam pieprzysz złamasie, że co mi tu wciskasz?

[A]: Słucham?!

[T]: Nie, to ja Pana słucham, Panie kochany...

Kontynuować, aż szanowny komiwojażer z wściekłością obejdzie drzwi z drugiej strony.

3) Aha mode: ON.

Do pokoju wchodzi akwizytor, ty rozwiązujesz krzyżówkę. Uważaj – będzie starał się nawiązać kontakt. On chrząka, ty mu odpowiadasz zamyślonym „Aha.”. On się przedstawia – „Aha.”. Zaczyna prezentację, a Ty dalej swoje „Aha.”. Sztuczka polega na tym, że nie ma teraz ważniejszej rzeczy niż Twoja krzyżówka. Co jakiś czas przerywaj mu prezentację i zadawaj hasła z krzyżówek, po czym czekaj długo jeśli nie zna odpowiedzi. Jeśli zna – udowodnij mu, że się myli.

Przykład:

- Kto jako pierwszy odkrył Amerykę?

- Kolumb.

Tutaj rzucasz mu wymowne spojrzenie, kręcisz głową z niedowierzaniem, wzdychasz, pukasz się ołówkiem po głowie i zapisujesz głośno literując: N-O-E. Podnosisz wzrok na niego i powtarzasz mu, żeby głąb jeden zapamiętał do końca życia: Noe.



4) Łap go za słowa!

Często jest tak, że akwizytor przegina w opisie. Bądź dosłowny. Na stwierdzenie, że „Ten produkt może wszystko!”, wyrzuć go przez okno i stwierdź z wyrzutem, że nie lata.

„Oto prezent dla Pana, jeśli...” podziękuj szybko za prezent i schowaj do kieszeni.

„Niesamowicie wytrzymały” – użyj młotka i sprawdź to.

„Wodoszczelny” – wrzuć do szklanki z Colą. Itd. itp.

Słowem, niszcz, dewastuj, uszkadzaj, a wszystko to w imię dosłownej reklamy...



5) SM.

Kiedy pojawi się u ciebie w pokoju i powie, że chce dokonać prezentacji, poproś, żeby chwilkę poczekał. Wysuń krzesło na środek pokoju, każ mu stanąć pod ścianą (tam lepiej widać, o tuż obok tej rurki, kochanieńki). Otwórz paczkę chipsów, coś do picia, zgaś światło, włącz dyskotekową kulę i jakąś muzyczkę do striptizu. Następnie z niecierpliwości machaj nogami i poproś, żeby zaczął swoją prezentację. W miarę upływu czasu rzucaj mu hasła typu:

„Tak malutki, pokaż co potrafisz!”, „O tak! To jest to!” lub „Ruszaj, ruszaj pieszczochu!”.

Jeśli po 5 minutach on nadal tkwi w Twoim pokoju załóż lateksową maskę i wyciągnij pejcz.

Uwaga, może zdarzyć się, że to nie poskutkuje – gość może za bardzo wczuć się w swoją rolę. Wtedy należy pokazać mu kamerkę internetową, która właśnie emituje obraz z Twojego pokoju lub zaprosić ludzi z sąsiednich pokojów...



6) Rozpal go i rzuć!

Większość kobiet zna ten sposób zemsty na facetach (te mniej pojętne uczą się tego już w 2 miesiące po ślubie). Bardzo prosta metoda, gość wciska Ci kosmetyki, a Ty ze szczęścia starasz się nie popuścić w gacie. Radośnie przyjmujesz każde jego słowo, zadajesz szczegółowe pytania. Co chwila podkreślasz jego wypowiedzi krzycząc na głos: „To NIESAMOWITE!” albo „Całe życie na to czekałem!”. W tym momencie akwizytor zaczyna się sam nakręcać, 3-krotnie zawyża cenę (ty krzyczysz, że to za tanio!), 5-krotnie poprawia parametry wyrobu... Ty zaś, niczym miód spijasz słowa z jego ust. On jest dla Ciebie bóstwem, jeszcze chwila, a z radością rzucisz mu się do stóp. I wtedy on rzuca pytanie:

- To co, bierze Pan?

Jedyne co może go teraz rozpalić do białości to Twoja zgoda. I mówisz mu:

- TAK! Biorę, Panie kochany biorę! Wezmę pię... NIE! Wezmę dziesięć sztuk!

Możesz obserwować spodnie akwizytora, bo prawdopodobnie będzie miał teraz erekcję życia. I kiedy on z uśmiechem na twarzy wyciąga rękę po Twoją kasę, delikatnie i niewinnie pytasz:

- Można płacić kartą?

W 99% nie można i jedyne co Ci pozostało to wyciągnąć z biurka kamerę i nagrać płacz dorosłego człowieka. Oczywiście nie możesz iść do bankomatu (jesteś przecież w pracy), nie masz przy sobie gotówki, nie dasz mu swojej karty i PINu itd. itp.

Jeśli jednak zapobiegliwy Pan zezwoli Ci płacić kartą, nic się nie martw i wręcz mu kartę telefoniczną. Jeśli zwróci Ci uwagę, że chodzi o kredytową, spójrz zaskoczony na kartę telefoniczną i powiedz z niewinną miną:

- W takim razie przepraszam – kredytową musiałem zostawić w jakimś automacie.

Świadomość, że gdzieś tam na mieście jest budka telefoniczna z kartą kredytową w środku, a on nie ma z tego ani grosza, powinna załatwić mu skierowanie do lekarza i przynajmniej 7 dni obserwacji...
 
 
 
Malgorzata 
Super Dyskutant





Posty: 2161
Skąd: Berlin-Steglitz
Wysłany: 2006-04-06, 11:46   

:mrgreen: Hehehe,niektore sa naprawde guuut,trzeba zapamietac :lol:
 
 
Robert 
Bardzo czesto tu bywa





Posty: 165
Skąd: Zehlendorf
Wysłany: 2006-04-06, 12:17   telemarketing

Czesto odbierajac dzwoniacy telefon dla zartu mowie "prego?" albo "si?" albo "privet" czy "zdravo". Okazalo sie ze jest to calkiem niezly filtr na telefonicznych sprzedawcow. Po prostu nie chca tracic czas na rozmowe z kims, kto ani be ani me po niemiecku :) . Jesli ktos ma naprawde wazna sprawe, zaczyna mowic po niemiecku. Wtedy przeskakuje na niemiecki i jest "jut".



Moi znajomi slyszac moj glos wiedza ze "ja to ja", wiec nie ma problemu.

Bedzie tylko wstyd, jak kiedys naprawde zadzwoni do mnie jakis Francuz.



pozdrawiam,

R.
_________________
http://www.korbatz.com

http://www.flickr.com/photos/ktz/
 
 
 
Marcin
Administrator




Posty: 1382
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-06, 13:38   

Juz na wstepie rozmowy mozna wyczuc czy dzwoni do nas jakis telefoniczny sprzedawca czy nie, wtedy najlepiej, tak jak pisze Robert udawac ze sie nic nie rozumie. Jezeli chcemy miec spokoj wystarczy na wstepie powiedziec ich verstehe kein Deutsch i juz. Nikt dalej nie bedzie dyskutowal. :mrgreen:



Co do domokrazcow to rzeczywiscie, w ostatnich tygodniach duzo ich sie namnozylo. Zeby to jeszcze raz w tygodniu przychodzili, do mnie przychodza prawie co drugi dzien. Bywaly dni ze i 2 razy dziennie.

Sposobu na nich nie ma. Jesli nie jestesmy zainteresowani wystarczy zamknac drzwi i nie wdawac sie w zadne dyskuje, albo wywiesic kartke :lol:
 
 
Robert 
Bardzo czesto tu bywa





Posty: 165
Skąd: Zehlendorf
Wysłany: 2006-04-06, 14:56   

Marcin napisał/a:
Co do domokrazcow to rzeczywiscie, w ostatnich tygodniach duzo ich sie namnozylo.




Wiosna idzie. domokrążcy się pokazali :)



A swoją drogą: czemu jak o 7:30 jadę do pracy nigdy nie ma żadnego sprzedawcy "die Motz" (albo 'der Strassenfeger"')? I czemu ciągle ten sam ledwo trzymający się na nogach i nachalnie krzyczący "einen wunderschönen guten Tag! auch an Sie da draussen" mlody facet bez przerwy od kilku lat mówi że "ich bin seit kurzem obdachlos"?



Robert.
_________________
http://www.korbatz.com

http://www.flickr.com/photos/ktz/
 
 
 
Marcin
Administrator




Posty: 1382
Skąd: Berlin
Wysłany: 2006-04-06, 16:14   

o 7:30 to jeszcze spia :lol:

W wiekszosci chyba pracuja na popoludniowa i nocna zmiane.



W ostatnim czasie namnozylo sie tez mnostwo roznego rodzaju u-bahnowych grajkow, w tym jak zauwazylem po repertuarze takze z Polski.
 
 
Jadzia 
Nowy




Posty: 6
Skąd: Hannover
Wysłany: 2006-04-07, 02:35   

A ja lubie domokrazcow. Znam juz ich chyba z dziesieciu. Mozna roznych ciekawych rzeczy sie od nich dowiedziec przy kawce albo herbatce :lol: No i jak juz tu napisano, przy okazji dywan wypiora swoim najnowszej generacji odkurzaczem, albo warzywka do obiadku pokroja, maszyna ktora jest praktycznie do wszystkiego :mrgreen: Pozatym przeszlam juz darmowa depilacje nog i lifting kremem zelowym o mocy lasera :roll: A najlepszy to byl masaz metoda taiczu suszisu (tak to sie chyba wymawia, jak sie pisze nawet nie pytajcie), superowy polecam :oops:

Posdroffka dla wszystkich, ktorzy maja zyczonko byc ode mnie pozdrowionymi :cool:
_________________
internetowe randki

www.bigtreff.de
 
 
Joker Adams 
Moderator





Posty: 1707
Skąd: Berlin Reinickendorf
Wysłany: 2006-04-07, 07:35   

Jadzia napisał/a:
masaz metoda taiczu suszisu (tak to sie chyba wymawia, jak sie pisze nawet nie pytajcie)




Tai Chi Chuan? :mrgreen: Shiatsu? :mrgreen: :wink:



http://www.gub-berlin.de/
_________________
The knight... :-)
 
 
 
Jadzia 
Nowy




Posty: 6
Skąd: Hannover
Wysłany: 2006-04-11, 23:37   

Tai Chi Chuan? Shiatsu?



kOCHANY jOKERZE aDAMSIE

Jaki Chuan he,he przy masazu nie bylo zadnego Chuana (chociaz szkoda bo Hiszpanie sa tacy goracy podobno) Hmmm nie bylo Chuana, ale byl Szaj Peng tak to sie imie wymawia ale jak sie pisze nie pytajcie ;) :shock: Szaj Peng to rodowity pekinczyk prosto z Pekinu (ma zlote rece do masazu i niezle zrelaksowal moj stargany kregoslup, no i podobno mialam jakies zrosty na kregach i jeszcze dwa latka bez masazu Szaj Penga i bylabym kaleka z perspektywa spedzania wolnego czasu i nie tylko wolnego na wozku inwalidzkim. Taki to zloty czlowiek ten moj domokrazca przypadkowo poznany, pekinczyk prosto z Pekinu zwany Szaj Peng. CHWALA MU ZA TO ZE PRZYBYL DO HANNOVER :roll:
_________________
internetowe randki

www.bigtreff.de
 
 
Jack Daniels 
Super Dyskutant





Posty: 2054
Skąd: Psychiatryk - Lipsk :-)
Wysłany: 2006-04-19, 12:20   

Witajcie...

80 dni bylem bez dostepu do swiata... ()czyt. sieci

wiec dam znac, ze jestem.

A co do tematu... nie ma to jak swiadkowie Jehowy...

Co chwile mam ich na dzwonku.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB & Przemo © 2000-2011 poloniaberlin.de • polskojezyczne forum dyskusyjne z Berlina